wtorek, 1 kwietnia 2014

sto dziewięć

mam tendencje do przychodzenia tutaj, gdy mi smutno. przyznam szczerze, rzadko piszę gdy mam dobry humor, no chyba że to naprawdę niesłychanie dobry humor. dlatego jestem tu dziś, bo potrzebuje wyrzucić z siebie kilka rzeczy. wczoraj poczułam się, jakby ktoś wbił mi nóż w serce. sama dobrze wiem, że nie jestem ideałem, i przyjmuję krytykę. jestem na nią wrażliwa, i biorę sobie zawsze do serca to, co jest mi zarzucane. staram się to zmienić, uprzedzać nieprzemyślane słowa i zachowania. ale najbardziej nie lubię, gdy zarzuca mi się coś, o czym nawet nie pomyślałam. może dla tego tak bardzo to boli? od jakiegoś czasu źle mi samej ze sobą, po tych bitwach myśli nie mogę dojść do siebie. nie umiem się z nikim dobrze porozumieć, bo nawet z samą sobą idzie mi to ciężko. wynikiem tego jest wiele niepotrzebnych kłótni i słów. jednak wczoraj zrozumiałam, że chyba właśnie to dusiłeś w sobie przez kilka dni. muszę pomyśleć i chwilę ochłonąć, bo aż oczy pieką i w gardle ściska, gdy słyszy się coś, co sprawia ból. chwilowo nie umiemy się porozumieć, ale mam nadzieję, że to minie. ustanie wszystko i znowu zacznie biec własnym rytmem. a kiedy oboje zrozumiemy nasze błędy, będziemy potrafili się do nich przyznać.

czwartek, 27 marca 2014

sto osiem

ciągle w pośpiechu. czuję się co najmniej jakbym biegła na pociąg. jestem co prawda w lepszym humorze, niż pisałam tu ostatnio. ale najważniejsze jest to, że wszystko się wyjaśniło, i w pewnym stopniu poprawiło. mam pełno spraw na głowie, tyle rzeczy do załatwienia, że aż sama się w tym gubię. wystarczy, że przypadkowo spotkam kogoś na ulicy, i nagle przypomina mi się, że obiecałam spotkanie. jak zwykle, wszystko zapominam a potem mam nawał spraw. do urodzin zostały prawie dwa tygodnie. mówię oczywiście o dokładnej dacie. mimo, że to tak bliski termin, to ja nadal nie mam do końca poukładane w głowie jak to wszystko ogarnąć. zaczyna się kwiecień, już coraz bliżej do wakacji. zaraz odpadną kolejne dni szkolne, i nim się obejrzę już będzie zakończenie roku. zależy mi na wynikach końcowych, ale nie przywiązuję do nich aż tak wielkiej wagi. nie mogę się doczekać wakacji, mam nadzieję równie udanych jak te poprzednie. uwielbiam moją pracę, choć zaczyna się dopiero od czerwca. na majówkę nie mam na chwilę obecną żadnych planów. myślałam nad wyjazdem nad morze, po ogarnianiu kilku istotnych spraw, spotkaniem się z ludźmi, za którymi tęsknię i od jakiegoś czasu nie widuję. coraz bardziej myślę o prawie jazdy, jest mi potrzebne, i na pewno życie z jego posiadaniem byłoby o wiele łatwiejsze, ale czy jego zdobycie też będzie takie proste? obawiam się, że zupełnie nie poradzę sobie, albo zestresuję w ostatniej chwili. pierwotnie miałam zacząć kurs już na początku roku, ale z hajsem zrobiło się krucho. mam plan, aby zrobić to we wrześniu, bo niestety licząc od teraz do wakacji nie zdążę; a naprawdę chcę się do tego przyłożyć, a nie utopić hajs i olać. no cóż, jestem dziś w całkiem dobrym nastroju, i to aż dziwne że tutaj piszę, w dodatku aż tyle. zazwyczaj przychodzę tu z problemami, ze smutkiem, tęsknotą. jednak dzisiaj tak nie jest, i myślę, że coraz częściej będę tu wpadać. chociażby po to, aby oderwać się na chwilę, od tego pośpiechu, albo zapisać to, co obecnie siedzi mi w myślach.

wtorek, 25 marca 2014

sto siedem

coraz bliżej do urodzin. a ja coraz bardziej nie chcę. chyba się przeliczyłam, jak zwykle. ta dorosłość, o której kiedyś marzyłam okazuje się być gorsza. z dnia na dzień czuję się coraz bardziej przygnębiona. tłumię w sobie myśli, problemy. wszystko zżera mnie od środka, ale nie chcę ich dzielić z kimkolwiek. nie wiem co tak do końca mam zrobić. wszyscy wokół mnie liczą nie wiadomo na co, a ja muszę wciskać na siłę uśmiech na usta, i udawać. zależało mi na czymś niezwykłym, a teraz zmieniło się to w wielki znak zapytania. przestaje mnie cieszyć to "planowanie". nic z tego nie wychodzi. z dnia na dzień rośnie niepewność, coraz bardziej wygrywają obawy i lęk, chcę przezwyciężyć niechęć, ale to ona jest silniejsza. łzy same napływają mi do oczu, i nawet przestałam się nimi przejmować. mam w głowie tylko jedną priorytetową myśl, i nic innego, dopóki się z tym nie uporam. na domiar złego, każdy jak może, dokłada mi jeszcze bardziej, ani chwili spokoju. mam ochotę posłuchać jakiegoś starego kawałka, i wyłączyć się.