dostrzegam przełom po ostatnim lekkim załamaniu. nie mogę myśleć takimi kategoriami. czasem za bardzo się przejmuję. gdzie się podziała ostatnio myśl, że wszystko będzie dobrze? czarne chmury przynoszą deszcz, ale nie mogą zabić słońca!
uświadomiłam sobie, że nie umiem już po prostu położyć się wieczorem i zasnąć. lubię myśleć. rozkminy stały się moją codziennością. lubię je, nie wyobrażam sobie, by ich nie było. bez nich czułabym, że ciągle czegoś mi brak. wyobraźnia nocą pracuje najlepiej.
środa, 30 stycznia 2013
środa, 23 stycznia 2013
siedemdziesiąt sześć
nie wiem czy sobie poradzę. mam straszny mętlik w głowie. najchętniej obudziłabym się za miesiąc, dwa. niby nie można tak po prostu uciec, ale czasem mam wrażenie, że za chwilę nie dam po prostu rady. naprawdę cieszę się, że mam przy sobie kogoś, komu mogę zaufać i wygadać się. albo przytulić się, tak nawet bez powodu. nie zawsze potrzebne są słowa.
'help, I’m alive, my heart keeps beating like a hammer'
siedemdziesiąt pięć
w głowie siedzi mi tysiące myśli. ten rok nie będzie tak udany jak poprzedni. już na starcie okazuje się być skurwysynem. przez tą trzynastkę, mam nadzieję, że nie będzie pechowy. ostatnio mam wrażenie, że stałam się gorsza. trzymając w sobie myśli i emocje pogarszam swoje przemyślenia, i nie zawsze schodzą one na właściwy tor. od dawna nie zastanawiałam się tak głęboko, co by było gdyby..
Subskrybuj:
Posty (Atom)