sobota, 23 listopada 2013
dziewięćdziesiąt dziewięć
czuję się otoczona myślami, przystawiona do muru. ja naprawdę mam problemy, ale nikt nie chce o nich słuchać. mam dosyć odtrącania i odmowy. potrzebuję rozmowy, szczerej, długiej. czy to tak wiele? nie chcę złudnych obrazków i obietnic bez sensu. uczucie nadziei, a następnie zawód to najgorsze co może się przytrafić. cały czas mam wrażenie, że się narzucam. przestałam wyolbrzymiać swoje problemy, które podobno były znikąd. zamknęłam się z nimi, i próbowałam stawić im czoło, w pojedynkę. poległam. może się wydawać, że jest gorzej, ale w gruncie rzeczy nic się nie zmieniło, jest nadal tak samo, lecz słowa bardziej bolą niż przedtem. czy wmawianie poczucia winy jest manipulacją, czy tylko odwróceniem kota ogonem.. a odtrącenie to niechęć do rozmowy, czy brak słów do wypowiedzenia. a to dopiero zagadka.
niedziela, 17 listopada 2013
dziewięćdziesiąt osiem

wczorajszego dnia do końca życia nie zapomnę. minął rok od kiedy jesteśmy razem. miło było siedzieć przy butelce wina i wspominać to wszystko, co z nami związane. po roku nadal potrafisz zaskakiwać, szesnaście czerwonych róż. sama się zrobiłam jak te róże, zawstydzona i poczerwieniała. to był naprawdę wspaniały dzień, tak długo wyczekiwany. mógłby trwać wiecznie, przemiły wieczór w Twoich ramionach. uwielbiam Cię przytulać. jak jesteś ze mną, bądź zawsze i nigdy nie odchodź. bardzo dziękuję Ci, za każdy uśmiech i każdą łzę. nie zawsze było idealnie, ale jesteśmy tylko ludźmi. uczymy się na błędach, i mimo przeszkód zawsze znajdujemy wyjście z trudnej sytuacji. nie ma rzeczy, z którą sobie nie poradzimy. bardzo Cię kocham, z dnia na dzień coraz bardziej, aż mam ochotę to wykrzyczeć. jesteś osobą, która rozumie mnie bez słów. czasem wystarczy, że spojrzysz i już wiesz co mam do powiedzenia. wiem, że jestem marudna, często wredna i egoistyczna, mam własną logikę i filozoficzne przemyślenia, ale mimo to, dzielnie mnie znosisz, i z każdym dniem uświadamiasz, że jestem dla Ciebie ważna. lubię taka być.
środa, 13 listopada 2013
dziewięćdziesiąt siedem
ciekawe dlaczego piszę tu zazwyczaj, gdy jestem smutna, zła, roztrzęsiona.. może dlatego, że nikt w tym prawdziwym świecie nie wysłucha mnie nigdy do końca. naprawdę potrzebuje czasem dać upust emocjom, i powiedzieć wszystko co leży mi na sercu. coraz częściej się zawodzę, a to chyba jakiś znak. w wielu sytuacjach tak różnimy się od siebie. jestem strasznie chaotyczna w wielu sprawach, w świetle wydarzeń, które mnie przerastają nie umiem trzeźwo myśleć.. no chyba, że po dłuższym czasie. a Ty? ze wszystkiego się śmiejesz, nawet wtedy gdy powinieneś być poważny. nie wiem czy w każdej sytuacji się to sprawdzi, ale często wprowadza zamęt, czy nieporozumienie. przyznam szczerze jestem wściekła. bo nie ma nic przyjemniejszego niż usłyszeć kolejny raz, że za bardzo dramatyzuję. są rzeczy ważne i ważniejsze, a ja sama sobie wyznaczam priorytety.
sobota, 9 listopada 2013
dziewięćdziesiąt sześć
mam w głowie pełno sprzecznych myśli. w sumie to jest mi przykro. nic nie wydaje się być normalne, a ja odczuwam dosyć dziwne uczucie, podobne do zazdrości, ale nie jest to zazdrość. w takim razie co to jest? to takie pomieszanie smutku ze spadkiem na wartości, tej własnej. sama nie wiem co piszę, ale mam własny tok rozumowania, który tylko ja rozumiem. przykro mi, że w towarzystwie jesteś inny, zdecydowanie inny niż jak jesteś ze mną. dlaczego, jak razem się śmiejemy, to nie robimy sobie zdjęć? niby nic, a jednak coś co powoduje te właśnie wahania. czy oby na pewno jesteś ze mną szczęśliwy? stawiam dziś same pytania, ale to pewnie dlatego, że siedzą mi w głowie nie od dziś, i za każdym razem łudzę się, że odpowiesz. teraz mogę stwierdzić że jestem samotna. w tej chwili tak jest. gdybyś tu był, powiedziałbyś, że wyolbrzymiam swoje problemy, których tak na prawdę nie ma. a może jednak są, głęboko zakorzenione? ale nie ma Cię tutaj. a moje monologi coraz bardziej podchodzą pod depresję.
piątek, 8 listopada 2013
dziewięćdziesiąt pięć
nie wiem co dzieje się ze mną. jestem nerwowa, rozdrażniona, i byle głupota doprowadza mnie do szału. za chwilę z kolei płaczę. łzy niewiadomego pochodzenia. niech to się skończy. nie chcę krzywdzić osoby, na której najbardziej mi zależy i jednocześnie samej siebie. chciałabym być taka jak na początku. opanowana, spokojna, pewna. a teraz? jestem kłębkiem nerwów. i to zupełnie bez przyczyny. nie umiem się tego wyzbyć, strasznie mnie to niszczy. przez to odcięłam się od wszystkiego. nie chce mi się nawet z nikim rozmawiać. siedzę sama z wyboru i płaczę, że siedzę sama? paranoja.
środa, 6 listopada 2013
dziewięćdziesiąt cztery
czas biegnie trochę szybko, a przyjaciele powinni być przy nas zawsze, nie zależnie od humoru czy pory dnia. mam wrażenie, że coraz bardziej oddalamy się od siebie i nie wiem co z tym zrobić. nie chcę też wiecznie robić wszystkiego sama, bo nie na tym rzecz polega. lubię otaczać się ludźmi, przy których mogę być sobą, nic nie ukrywać, ani robić ponad swoje możliwości. może to nierealne, ale w głębi serca chciałabym, żeby było jak dawniej. żebyśmy mieli dla siebie czas wtedy, kiedy tego potrzebujemy. nie sądzę, żeby to powróciło. prawdą jest, że wszystko się zmieniło, i już nie wróci. czasem potrzebujemy samotności, żeby w spokoju pomyśleć, zająć się samym sobą lub tylko pomilczeć, ale nie chcę abym została tylko ja i moja samotność.
wtorek, 5 listopada 2013
dziewięćdziesiąt trzy
mimo ponurej pogody w ten weekend, spędziłam go dosyć miło. aż dziwnym było zobaczyć razem całą rodzinę, przy odświętnym obiedzie, kawie i cieście. resztę weekendu spędziłam z Tobą, były chwile zabawne, chwile smutne ale i takie, które mogłyby trwać wieczność. uwielbiam się w Ciebie wtulać, i leżeć, rozmawiać lub patrzeć w sufit w milczeniu. mimo małego przemęczenia wzięłam się jakoś aż za bardzo do nauki. sama się sobie dziwię, ostatnio pełna niechęci.. a od tego poniedziałku mam jakiś zapał, popadłam w wir pracy i nauki. na pewno mi się to przyda, i pozytywnie na tym wyjdę. tylko oby na czynach, a nie tylko zamiarach. jak na razie nie mam obaw ani zbędnych niepewności. nie chcę ich, za bardzo mieszają mi w życiu. a za niecałe dwa tygodnie, dojdzie do nas to, że minął już rok. ten dzień, będzie pełen refleksji, i wspomnień, bo oboje, nieznacznie, ale zmieniliśmy się od tamtego czasu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)