wtorek, 5 listopada 2013

dziewięćdziesiąt trzy

mimo ponurej pogody w ten weekend, spędziłam go dosyć miło. aż dziwnym było zobaczyć razem całą rodzinę, przy odświętnym obiedzie, kawie i cieście. resztę weekendu spędziłam z Tobą, były chwile zabawne, chwile smutne ale i takie, które mogłyby trwać wieczność. uwielbiam się w Ciebie wtulać, i leżeć, rozmawiać lub patrzeć w sufit w milczeniu. mimo małego przemęczenia wzięłam się jakoś aż za bardzo do nauki. sama się sobie dziwię, ostatnio pełna niechęci.. a od tego poniedziałku mam jakiś zapał, popadłam w wir pracy i nauki. na pewno mi się to przyda, i pozytywnie na tym wyjdę. tylko oby na czynach, a nie tylko zamiarach. jak na razie nie mam obaw ani zbędnych niepewności. nie chcę ich, za bardzo mieszają mi w życiu. a za niecałe dwa tygodnie, dojdzie do nas to, że minął już rok. ten dzień, będzie pełen refleksji, i wspomnień, bo oboje, nieznacznie, ale zmieniliśmy się od tamtego czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz