piątek, 8 listopada 2013
dziewięćdziesiąt pięć
nie wiem co dzieje się ze mną. jestem nerwowa, rozdrażniona, i byle głupota doprowadza mnie do szału. za chwilę z kolei płaczę. łzy niewiadomego pochodzenia. niech to się skończy. nie chcę krzywdzić osoby, na której najbardziej mi zależy i jednocześnie samej siebie. chciałabym być taka jak na początku. opanowana, spokojna, pewna. a teraz? jestem kłębkiem nerwów. i to zupełnie bez przyczyny. nie umiem się tego wyzbyć, strasznie mnie to niszczy. przez to odcięłam się od wszystkiego. nie chce mi się nawet z nikim rozmawiać. siedzę sama z wyboru i płaczę, że siedzę sama? paranoja.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz