sobota, 23 listopada 2013
dziewięćdziesiąt dziewięć
czuję się otoczona myślami, przystawiona do muru. ja naprawdę mam problemy, ale nikt nie chce o nich słuchać. mam dosyć odtrącania i odmowy. potrzebuję rozmowy, szczerej, długiej. czy to tak wiele? nie chcę złudnych obrazków i obietnic bez sensu. uczucie nadziei, a następnie zawód to najgorsze co może się przytrafić. cały czas mam wrażenie, że się narzucam. przestałam wyolbrzymiać swoje problemy, które podobno były znikąd. zamknęłam się z nimi, i próbowałam stawić im czoło, w pojedynkę. poległam. może się wydawać, że jest gorzej, ale w gruncie rzeczy nic się nie zmieniło, jest nadal tak samo, lecz słowa bardziej bolą niż przedtem. czy wmawianie poczucia winy jest manipulacją, czy tylko odwróceniem kota ogonem.. a odtrącenie to niechęć do rozmowy, czy brak słów do wypowiedzenia. a to dopiero zagadka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz