sobota, 30 kwietnia 2011

dwadzieścia trzy

nie nadążam lekko. wszystko się gmatwa ile wlezie. zaczął się weekend majowy. jednak nie jest taki, jaki by się chciało ażeby był. dziękuję, że podajesz mi pomocną dłoń, choć tak wiele nas różni. mimo tych różnic, umiemy razem się śmiać i płakać. kocham Cię jak brata, i uwielbiam jak nazywasz mnie młodszą siostrą. Kołek, Kołek..

wtorek, 26 kwietnia 2011

dwadzieścia

jestem ambitna. pochłonięta w wielkie plany i marzenia. chyba zbyt duży ciężar biorę na swoje barki na raz, ale cóż.. ta ambicja mnie kiedyś zgubi. dobrze, że póki co, to wszystko jest tylko złudnym obrazkiem, bo jeżeli wszystko to nabrałoby rzeczywistych kształtów, nie wiem jak bym to zniosła. tymczasem cieszmy się nowym słonecznym dniem.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

dziewiętnaście

patrząc wstecz zrozumiałam wiele spraw. pojęłam to i tamto. żeby coś zrozumieć trzeba  mieć naprawdę cierpliwość. i żeby tego nie stracić, trzeba się starać jak nie wiem co. bo czasem, gdy coś porzucisz, kiedy to pojmiesz, wracasz do tego ze zdwojoną siłą. wszystko z biegiem czasu się zmienia, często nawet nie zauważamy jak prędko. zrozumiałam kwestie, które nas poróżniają, i poglądy, którymi się oboje kierujemy. mimo moich wszystkich narzekań uznaję się za osobę szczęśliwą. różne sytuacje zmieniły przebieg niektórych wydarzeń. jestem zadowolona z życia, jak na miarę swoich możliwości. przy Tobie czuję się bezpieczniej. bo ta więź, to właśnie to poczucie bezpieczeństwa.. właśnie Ty dajesz mi siłę. 

osiemnaście

w moim umyśle jest pełno niepewności. zdałam sobie dzisiaj sprawę, że trzeba się zabezpieczyć w kwestii materialnej jeżeli chodzi o przyszłość. pojawiły się nowe możliwości, ale jak na razie nie do końca zbadane, więc nie jest to jeszcze do końca pewne. wszystko może się okazać lada dzień, a tego się chyba najbardziej boję. bo ta cholerna niepewność nadal będzie. ale tematu na razie nie męczę, co ma być to będzie.

sobota, 23 kwietnia 2011

siedemnaście







"Znowu otworzyłem oczy i w gęstą, lepką czerń
Ze łzami w oczach i ledwo łapiąc tlen
Plując potem, krzyczałem że wiem
Jakby dzień po tej nocy miał być ostatnim dniem

Znowu otworzyłem oczy i w gęsta lepką czerń
Plując potem, krzyczałem że wiem
Poczułem na szyi jej głos delikatny jak len
To był tylko zły sen"

szesnaście


przyjaźń jest najlepszą relacją w życiu, jaką można sobie wyobrazić.
jesteś bratem, którego nigdy nie miałam, i cieszę się że Cię mam, mimo 27 km :)

piątek, 22 kwietnia 2011

piętnaście

niby jest wesoło, miło i przyjemnie, ale i tak zaraz zostaje ze mnie tylko plama na ścianie, po walce z samą sobą. dzisiaj nie było rewelacji. nie jestem z siebie dumna. 

NOTHING TO LOSE

czternaście

czy to jakieś przeznaczenie? nie mam pojęcia. nie patrz się tak na mnie, bo się zawstydzę. nie odprowadzaj mnie do domu za często, bo jeszcze się do tego przyzwyczaisz, i będziesz chodził do własnego domu na około. a jak na dobre zagoszczę w twoim sercu, a Ty w moim, myślałeś co wtedy będzie? wiem, wiem. mówisz, że już tam mieszkam, i zawsze jak wspominasz że kochasz ze mną rozmawiać, bo tylko ja Cię rozumiem i słucham, aż nie chce mi się wierzyć.

trzynaście

wczorajszy dzień był nadzwyczaj udany. słońce przemiło grzało, i większość mojego czasu spędziłam w parku. spotkaliśmy się w parku, niby na chwilę, jak zawsze. ale jednak siedzieliśmy cztery godziny jak nie więcej, na ulubionej ławce. rozmawialiśmy, a naszym rozmowom nie było końca. naprawdę, nie mogliśmy się nagadać. wieczorem było miło. czas spędzony z przyjaciółmi. nawet wieczorem, wracając już do domu było mi niezwykle ciepło, i nawet tak jakoś cieplej w sercu.
dziękuję Ci.

czwartek, 21 kwietnia 2011

dwanaście

jedenaście


kocham życie, bo mimo tych wszystkich zajebanych zawahań i tak potrafi uszczęśliwić ludzi. 'kochanie, co dziś na śniadanie' :)
ogólnie to pozytywnie nastraja mnie pogoda za oknem, błękitne niebo, słońce i wskaźnik temperatury, który napierdala w wzwyż. dajesz mi poczucie szczęścia, tak niespodziewanie to stwierdzę. mimo tego, że czasem są gorsze chwilę, cenię sobie to, że.. no właśnie. ja wiem, ale czy Ty wiesz co sobie cenię? jesteś nierozumianą przeze mnie do końca istotą, bo nie zawsze wiem o co Ci chodzi. ale lubię, gdy mnie zaskakujesz.


dziesięć

słoneczko jest natchnieniem do dalszych rozmyślań. jeżeli chodzi o wczorajszy wieczór to minął całkiem znośnie, a nawet sympatycznie. sądzę, że w wielu momentach za bardzo dramatyzuję. ale taka już jestem, lubię się przejmować wszystkim. nie zmienię tego, choć to nawet dobry nawyk - podobno. bo jak wyglądałoby życie bez zadręczania się błahostkami? 

środa, 20 kwietnia 2011

dziewięć

nieważne, czy jest dobrze czy źle. zawsze, ale to zawsze warto mieć nadzieję. na lepsze jutro. nieważne, czy poduszkę można wyciskać z łez, czy jesteś już taka gruba od lodów czekoladowych na pocieszenie. pamiętaj, zawsze jest iskra. motywacja do działania. kocham Ciebie. i choć może to śmieszne, kocham siebie. samouwielbienie pomaga.

osiem

życie jest taką suką.
dziś nie jest do końca fantastycznie, ale żyję sobie z myślą, że jutro będzie zajebisty dzień.

Nieważne jak jest źle, a to, że mamy w sobie nadzieję i myśli te. 
Przeżyjemy, bo weźmiemy w ręce życie zaczniemy 
budować od podstaw,
jak się zjebie coś, naprawimy to '




siedem

ogólnie rozmyślając, stwierdzam, że nie wiem dlaczego jestem tak naiwna. wszystko jest najpierw miło, sympatycznie, kolorowo.. a potem, niczym grom z jasnego nieba, całe zło spada.. akurat na mnie. wielu mnie podziwia, za tę wytrzymałość, wytrwałość i odporność na te krzywdę. czasem żałuję wielu kroków, ale niczego nie cofnę. zmieniać mogę przyszłość.



sześć

nie była to myśl bezprecedensowa, i potrafię się od tego oderwać i łapać chwile, i śmiać się z czego popadnie. lubię takie popołudnia, kiedy chodzimy sobie, możemy się pośmiać, ale też i trochę ponarzekać, i użalać. dziękuję. czeka nas ciekawy wieczór. lubię wieczory z Tobą.

pięć

żeby się bardziej już nie dołować.. ale nie. chyba się sobie dziwię, bo przecież nikt nie jest ze stali, i kiedyś też ma momenty załamania. jeszcze moje fatum dolało oliwy do ognia, bo ból nogi, który mi towarzyszy od rana jest coraz silniejszy. przy każdym stawianym kroku boli bardziej.
ale żeby nie wyszło, że jestem dziś totalną pesymistką dodam, że mimo tak złego samopoczucia, i fizycznego bólu wychodzę stąd.. przynajmniej się oderwę od tej rzeczywistości pełnej problemów i ponurych wrażeń.

cztery

ogólnie to znowu jest beznadziejnie. a dopiero co było w sam raz. to przykre, że wszystko z dnia na dzień diametralnie się zmienia. pogoda jest zaskakująco sympatyczna, aż chce się wyjść na dwór. tylko najgorzej jest, kiedy coś wierci dziurę w podświadomości, że mimo tego słonecznego dnia i całkiem dobrego humoru, gdzieś tam w naszym życiu coś się rozpada, a Ty nie możesz nic z tym zrobić. gdybyś mnie tak nie ograniczał byłoby inaczej. frajer z Ciebie jakby nie patrzeć.

niedziela, 17 kwietnia 2011

trzy

ogólnie to jak na razie jest dobrze, ale nie jakoś zadowalająco. nie lubię się kłócić, czasem bywam uparta, ale to tylko w niektórych, często spornych kwestiach. nie zawsze życie jest kolorowe, chyba, że patrzy się na nie przez różowe okulary. jednak kto nie lubi zabawnych chwil, miłych momentów? te szczególnie zostają w pamięci.


dwa

sugestia, która narzuciła mi konkretne poczynania nie była właściwa. sądzę, że gdybym postąpiła inaczej, i tak by doszło do takiego a nie innego zachowania. powiedzmy sobie szczerze, postąpiłabym tak samo jak on. bo kto pozwoliłby wejść komuś w jego uczucia? nikt nie powinien jeszcze bardziej pogarszać tego, z czym sami powinniśmy sobie poradzić. tak naprawdę łatwo jest oceniać sprawę z boku, bez patrzenia na jej dogłębny sens. nie będę zimną suką, która wyrafinowanie krzywdzi ludzi na swojej drodze. wolę być sobą, a nie kimś, kim nie jestem. każdy ma jakieś wady i zalety. na ten przykład ja sama nie zawsze potrafię przejrzeć na oczy, a czasem nawet potrafię, ale nie robię tego, bo nie chcę tego widzieć. tak jest mi wygodniej. fakt, kiedyś może mi się powinąć noga. ale każdy w taki czy inny sposób kogoś krzywdzi, nawet nie umyślnie. ale nie będę robiła tego świadomie, bo potem jakoś nie potrafiłabym z tym spać.

jeden





miłość jest idiotką.