czwartek, 30 stycznia 2014
sto cztery
jestem w jakimś ciągu. najchętniej zamknęłabym się sama ze sobą, leżała pod kocem ze wzrokiem wlepionym w sufit. jest mi nawet ze sobą nieprzyjemnie. co bym nie powiedziała, wychodzi na złe. nie mam pojęcia dlaczego. nawet do końca nie umiem określić, co tak naprawdę mi jest. znów wracam do rapsów. wspomnienia wracają, i już nie wiem co bardziej boli. zamykam się w sobie, coraz mniej mówię innym, bo i po co. przestało mi zależeć na kontakcie z ludźmi, którym jest wszystko jedno. nawet nie potrafię zbudować własnych myśli. tak bardzo chciałabym myśleć o niczym. czas biegnie za szybko, jeszcze wczoraj był poniedziałek, a okazuje się, że to już piątek. kolejny weekend.. monotonia. niech zniknie śnieg, przyjdzie wiosna, chociaż jedna zmiana. przestaje wierzyć w cokolwiek dobrego, co ze mną?
środa, 15 stycznia 2014
sto trzy
przyzwyczaiłam się do siedzenia w domu, po ostatniej chorobie nie mogę wrócić do żywych. życie bez kawy jest ciężkie. przychodząc po szkole czuję się wykończona, zupełnie jakbym cały dzień spędziła w kopalni. na dworze straszliwie zimno.. mam już dość, czekam na wiosnę. jak nie ma śniegu to wydaje się być jeszcze zimniej. zwariować można.po chorobie ciężko mi nadrobić zaległości w nauce, podsumowanie semestru
już za mną, więc natłok nowych wiadomości mnie przytłoczył. nie mam
motywacji na szkołę. w piątek połowinki, na które brak mi jakiejkolwiek ochoty. ani na taniec, ani na spędzanie czasu z klasą.. mam do wszystkiego neutralne podejście i jest mi ta cała zabawa obojętna. najchętniej zabunkrowałabym się pod milutkim kocykiem, z kubkiem gorącej malinowej herby. coraz bardziej zbliża się czas, aby zapisać się na prawko. mam mętlik z tej okazji, mam obawy i nie umiem ich rozwiać. wyczekuję weekendu. mam ochotę posiedzieć z osobą, która mnie rozumie pod kocem, z herbą, ale ujdzie i wino, i pogadać o życiu, problemach, porozkminiać, chyba tego najbardziej potrzebuję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)