czwartek, 30 stycznia 2014
sto cztery
jestem w jakimś ciągu. najchętniej zamknęłabym się sama ze sobą, leżała pod kocem ze wzrokiem wlepionym w sufit. jest mi nawet ze sobą nieprzyjemnie. co bym nie powiedziała, wychodzi na złe. nie mam pojęcia dlaczego. nawet do końca nie umiem określić, co tak naprawdę mi jest. znów wracam do rapsów. wspomnienia wracają, i już nie wiem co bardziej boli. zamykam się w sobie, coraz mniej mówię innym, bo i po co. przestało mi zależeć na kontakcie z ludźmi, którym jest wszystko jedno. nawet nie potrafię zbudować własnych myśli. tak bardzo chciałabym myśleć o niczym. czas biegnie za szybko, jeszcze wczoraj był poniedziałek, a okazuje się, że to już piątek. kolejny weekend.. monotonia. niech zniknie śnieg, przyjdzie wiosna, chociaż jedna zmiana. przestaje wierzyć w cokolwiek dobrego, co ze mną?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz