wtorek, 11 marca 2014

sto pięć

w końcu pojawiają się oznaki wiosny. odżywam, na nowo. w końcu czuję przypływ dobrej energii, nie tkwię w jednej monotonnej rzeczywistości. wciąż coś się dzieje, czyli wszystko gra. za miesiąc urodziny.. niby 18ście to jakaś magiczna liczba, ale sądzę, że nic się tego 9. kwietnia szczególnego nie wydarzy. wszystko będzie takie jak obecnie. wydaje mi się, że dorosłam emocjonalnie w ciągu kilku lat, i nie tylko za sprawą wieku, ale i doświadczeń, które nabyłam obracając się wokół różnych ludzi. a zestarzeć się.. jeszcze zdążę. chciałabym ten osiemnasty rok życia spędzić jak najlepiej - sama ustanowiłam go sobie jako wyjątkowy. wytyczyłam cele, do których dążę. poznałam ludzi, dzięki którym życie jest ciekawsze. mimo, że to dopiero 'osiemnaście', mam wrażenie, że przechodzę na tą gorszą część, wyższy poziom w życiu. nie będzie to już dzieciństwo ani 'czasy nastolatki', czekają mnie prawdziwe wzloty i upadki, za które sama będę odpowiedzialna, i już nikt inny mnie z tego nie wybroni. och, jak poważnie to wszystko brzmi. mimo tej stabilizacji, czuję jakiś brak. czego - do końca nie wiem. muszę przyznać, że to uczucie jest bardzo dziwne, jakby drążyło dziurę w moim umyśle, nie daje o sobie zapomnieć. tęsknota? to bardzo, bardzo, bardzo dziwne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz