wtorek, 29 października 2013
dziewięćdziesiąt dwa
brakuje mi czegoś, czego już nie ma. jesień coraz bardziej mnie niszczy od środka, nie wiem co będzie, gdy przyjdzie zima. każdego popołudnia odczuwam to dziwne uczucie, które wierci mi jakąś wewnętrzną dziurę. nie znoszę tego, kiedy sama nie wiem o co dokładnie mi chodzi. czasem chciałabym dać pochłonąć się pasji, którą przecież tak kocham. mam wrażenie, że to wszystko minęło, i już nigdy nie wróci. z jednej strony chciałabym być samodzielna, a z drugiej brakuje mi tego, kiedy mama czy tata zawoził mnie na jazdy. tęsknię za tym, co dawało mi wiele frajdy. czuję, że zatrzymałam się w jednym momencie, i nie mogę iść naprzód. muszę się otrząsnąć, i zrobić coś ze sobą. zachowuję się tak sprzecznie. wmawiam sobie i wszystkim na około, że nie potrzebuję litości ani troski, ale jednak z drugiej strony tak bardzo chciałabym, żeby ktoś po prostu mnie wysłuchał, albo chociażby z własnej woli zapytał co u mnie, i zwyczajnie spędzał ze mną czas. tak bardzo potrzebuję porozmawiać..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz