dziwne uczucie. tęsknię. chciałam się ustatkować a popadam w monotonię. wszystko wygląda tak samo, każdy dzień według schematu. to nudne, nie lubię stereotypów. po dzisiejszej rozmowie, od dawna, zaczynam tęsknić za wieloma rzeczami. tęsknię za zabieganymi nocami podczas których potrafiłam
się zgubić w dobrze znanym mi mieście, za upiciem się do prawdziwego
stanu nietrzeźwości, za śmianiem się z byle czego, nocnych rozmów,
które końca nie miały - a raczej nie chciało nam się spać, za adrenaliną, która towarzyszyła mi kiedy jechałam na noc do Rewala bez wiedzy rodziców, za czasami, kiedy przyjaciele mieli czas żeby się spotkać. teraz każdy poszedł we własnym kierunku, nie czekając na pozostałych. myślałam, że co ma być to będzie, ale zaczęło mi tego brakować. brakuje mi rozmowy o wszystkim i o niczym, o każdej porze. o spontanicznych wybrykach nie wspomnę. dużo się zmieniło. nie mówię, że jest źle. bo jest dobrze. naprawdę dobrze. cieszę się bardzo z tego, co mam. że mam kogoś, dla kogo jestem całym światem.. zdobyłam stabilizację, której tak bardzo pragnęłam. ale tęsknię za dawną sobą tak bardzo, że jestem w stanie popłakać się jak dziecko. widzę, że wszystko ucieka mi przez palce. zrobiłam się nudna, okropnie nudna. każdy znajduje czas, akurat wtedy, gdy czegoś potrzebuje.. to przykre, bo patrząc wstecz tego nie dostrzegam. tęsknię za przyjaciółmi, dla których nieważna była pora czy miejsce, a nawet powód. ważne było to, że to właśnie ja.
boję się, że pewnego dnia, stwierdzisz to samo, że jestem nudna, strasznie nudna.
i zostanę zupełnie sama..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz