czwartek, 24 października 2013

dziewięćdziesiąt

wewnętrzne rozdarcie, to chyba jedyne prawidłowe określenie mojego samopoczucia. nie umiem pojąć, jak osoby ważne w moim życiu zrobiły się praktycznie bezwartościowe. nie wiem czy to za sprawą tej jesieni, czy nie, ale czuję że zostałam zupełnie sama ze swoimi rozterkami, tutaj. naprawdę potrzebuje wyrzucić z siebie ogrom emocji, zarówno dobrych jak i złych, wypłakać się w ramię, i żeby mnie przytulono, i powiedziano że wszystko będzie dobrze. zdałam sobie sprawę że nic nie będzie jak kiedyś, a ludzie, w których miałam oparcie przyjdą do mnie gdy sami będą mieli problem. czuję ból, rozpacz, a do moich oczu napływają łzy. brakuje mi uśmiechu, i zwykłego dobrego humoru. początek tygodnia jest męczarnią, a jego końcówka jedynie pauzą, przed następną męczarnią. nigdy nie umiałam powiedzieć nikomu przykrych rzeczy, nadal tego nie umiem. potrafię tylko to w sobie kumulować. mam mętlik w głowie. chciałabym się do Ciebie mocno przytulić, wypłakać się w milczeniu, tak po prostu, żeby wszystkie łzy spłynęły po policzkach. chcę się ich w końcu pozbyć. a potem wyrzucić z siebie wszystkie słowa, które chodzą mi w myślach. i żeby w końcu poczuć się wysłuchanym, żeby chociaż trochę pozbyć się wszystkiego co mnie dręczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz