niedziela, 13 października 2013

osiemdziesiąt sześć

wczorajsza chwila słabości. dzisiaj już uspokojenie, ukojenie skołatanych myśli. monotonna niedziela, tak na zamknięcie tego parszywego tygodnia. jakiś wyjątkowo trudny tydzień miałam, pełen rozterek, takich znikąd. mam nadzieję, że ten następny będzie o wiele lepszy. przydałoby mi się trochę uśmiechu, nie zmartwień. choć rozterek pogodowych dopiero początek, teraz się dopiero zacznie ta depresyjna słota. nie chcę patrzeć wstecz, ani zbytnio naprzód. skupmy się na tym co jest teraz, najważniejsze, dla nas. bądź przy mnie, odstrasz mętlik. przytul, by było mi cieplej, tej jesieni. zaraz będzie rok, jak się za ręce trzymamy. my love.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz