wtorek, 15 października 2013

osiemdziesiąt siedem

chciałabym wstać któregoś dnia niczym Zeus, z uśmiechem na ustach, i dostrzegać coś, w niczym. cieszyć się ze zwykłego poranka. mam dosyć moich poranków, bez Ciebie, przepełnionych pośpiechem i niczym innym. tak bardzo chciałabym wakacje, nawet tęsknię za pracą, naprawdę. mam tak ogromną niechęć do szkoły, że sama jej nie pojmuję. w wakacje moim problemem było to czy mleko do mojej pobudzającej rannej kawy jest wystarczająco zimne, czy mam przerwę za godzinę czy za siedem, czy zdążę na autobus i czy się wyśpię, czy nie. tęsknię za wieczorami z butelką piwa przed bunkrem, za nocnym gadaniem o niczym, wspominaniem dawnych czasów czy opowiadanie zabawnych historii. brakuje mi wieczorów z Tobą, przepełnionych zwykle winem, czasem na stole w campingu, czasem na trampolinie. naszych wygłupów nocnych, czy zupełnie z rana, takich niby nic nieznaczących błahostek, a jednak..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz