piątek, 27 września 2013

osiemdziesiąt trzy

znowu długo mnie nie było. ale do tego to już się można przyzwyczaić. jest wrzesień, szkolna jesienna monotonia. tak bardzo chciałabym wrócić do beztroskiej końcówki czerwca, słonecznego lipca i sierpnia.. wakacje bardzo nas do siebie zbliżyły. wcześniej nie sądziłam, że będę widywać Twoją uśmiechniętą twarz kilka razy dziennie. przyzwyczaiłam się do codziennych śniadań w papierze w motylki, misiów lubisiów do porannej kawy, plażowania na pożyczonym kocu, kombinowania na potęgę w każdej trudnej sytuacji, skakania na trampolinie, biegania w letnim deszczu, jedzenia coraz to lepszych wynalazków, aż w końcu Twojej obecności gdy się budzę i zasypiam... przyzwyczaiłam się do Ciebie, na tyle, że dziwnie mi się teraz funkcjonuje, ciężko jest mi się przestawić. na widywanie raz na tydzień.. jest mi cholernie dziwnie. pusto i tęskno, ot co. moje uczucia są stabilne, dokładnie od listopada roku ubiegłego. jesteś moją stabilizacją, lepszym jutrem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz