jak zwykle paranoja. popadam ze skrajności w skrajność. czy to, co dzieje się wokół mnie nie może być normalne? czas najwyższy do tego przywyknąć.. czuję się jak w jakimś kalejdoskopie. a najlepsze, że gdy wydaje mi się, że coś się wreszcie układa, to nagle jednak to nie to. to tak jakbym szła ulicą, stanęła, złapała się za głowę i krzyknęła 'japierdole'.niewiele jest osób, które zasługują na zaufanie. nawet Ci, których uważamy za najbardziej zaufanych ukrywają przed nami coś, co jest dla nas cholernie ważne. o ironio, życie jest dziwne, ale to przez ludzi.. na nikogo już nie można liczyć? zamykam się w sobie, nie stoję otworem na świat i innych ludzi, bo to rani, coraz częściej, jeszcze mocniej..
świetne zdjęcie! :)
OdpowiedzUsuńzapraszam na mojego bloga: http://alicelandxd.blogspot.com/