środa, 18 maja 2011

trzydzieści cztery




ja, ty, dach wysokiego budynku w samym środku Nowego Jorku. coraz bardziej oddalasz się ku krawędzi, ku przepaści. skaczesz. ja za Tobą i razem lecimy w dół przez te, dla nas długie ułamki sekund. nie robisz nic, po prostu lecisz, tylko spoglądasz na mnie błagalnie. a ja? ja krzyczę jak oszalała, zresztą co się dziwić, skoro spadamy z dwudziestego piętra wieżowca. w końcu, płacząc wykrzykuję, i oznajmiam całemu światu jak bardzo Cię kocham. a Ty? Ty zbliżasz się do mnie, chwytasz wpierw mą dłoń, potem przytulasz mnie do siebie z całej siły, to co, że wciąż lecimy w dół. " nigdy Cię nie opuszczę " i " jak zginiemy to razem " - mówiłeś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz