poniedziałek, 10 października 2011

pięćdziesiąt cztery

czuje się pożarta przez problemy. to wszystko przeradza się w depresję. serce boli jak skurwysyn i prosi, żeby go więcej nie ranić. a mózg? chce postąpić właściwie, skończyć z tym wszystkim, ale coś go hamuje. to omotanie. to zaślepienie Tobą. a jeżeli nie można zniszczyć tego.. trzeba zniszczyć mnie. obiecałeś zmiany, nowy początek -już nie pierwszy raz. a ja przejechałam się, też nie pierwszy. dlaczego nie może być dobrze?!
serce.. musisz dalej cierpieć, bo ja.. nie umiem się poddać, i odejść tak po prostu. chyba cierpienie to mój nałóg, a na to nie znam terapii odwykowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz